Recepta na pierwszy taniec.

Co zrobić, aby pierwszy taniec był przyjemnością? Albo przynajmniej nie aż tak stresujący?

Już od dobrych paru lat w sezonie wiosenno-letnim przygotowuję Pary Młode do ich pierwszego oficjalnego tańca. Ułożyłam  niejednego walca angielskiego, wiedeńskiego czy disco foxa. Przychodziły do mnie zarówno pary, które wcześniej nigdy nie miały styczności z lekcjami tańca, jak i takie, które taneczne kroki stawiają już od jakiegoś czasu. Wszystkie z zajęć zawsze wychodziły z uśmiechem na twarzy, co traktuję jako największy komplement! Na bazie tych doświadczeń mam dla Was drogie Młode Pary kilka rad, aby ten owiany legendami pierwszy taniec stał się dla Was czymś miłym i wartym zapamiętania.

 

Recepta na pierwszy taniec.
Fot. Kamil Kaźmierczak

 

1. Nie odkładajcie nauki na ostatnią chwilę.

Pierwsza i najważniejsza zasada. Jestem świadoma, że przed ślubem lista zadań nie ma końca, dlatego tym bardziej zaplanujcie sobie naukę pierwszego tańca wcześniej – zaoszczędzicie sobie wiele stresu. Uwierzcie mi, że nauka tańca pod wpływem napięcia, które na miesiąc przed ślubem będzie Wam towarzyszyło codziennie, jest trudniejsza niż spokojna nauka tydzień po tygodniu – umysł i ciało tak dobrze nie przyswajają. Nie umawiajcie się na dwa tygodnie przed ślubem na 2-3 lekcje w tygodniu po 2 godziny każda  – po 60-ciu minutach nauki tańca, który jest dla Was zupełną nowością, będziecie mieć dosyć. Kolejne 60 minut to męczarnia. I dla Was i dla instruktora.

To kiedy zacząć? Moja rada jest taka: na kilka miesięcy przed ślubem udajcie się do szkoły tańca (a najlepiej zadzwońcie do mnie i porozmawiamy o tym!), zaznaczcie na początku, że bierzecie ślub i chcecie pójść na kurs, który będzie dobrym wstępem do późniejszych indywidualnych zajęć, na których ułożycie choreografię. Dlaczego w ten sposób? Ponieważ w dobrej szkole tańca pokierują Was na zajęcia, które będą dobrą podstawą do zajęć z instruktorem sam na sam, a nie na zajęcia o zupełnie odmiennym charakterze. Na 2-3 miesiące przed ślubem umówcie się na pierwszą indywidualną lekcję tańca. Taki okres czasu pozwoli Wam na naukę tańca nie pod presją czasu. I na czerpanie radości z tych lekcji, bo to naprawdę może być fajne doświadczenie! 🙂

 

2. Nie zniechęcajcie się po pierwszej lekcji

Prawda jest taka, że nie każdy musi lubić taniec, a do nauki pierwszego tańca podchodzi ze złym nastawieniem. Zwykle tyczy się to Was drodzy Panowie 🙂 Jednak nie chcecie zawieść Waszych ukochanych i idziecie na te lekcje – dla nich. Więc jak już się decydujecie, weźcie dwa oddechy i na salę wejdźcie z uśmiechem – też dla niej. Ileż ja razy słyszałam, że ktoś jest drewniany, oj ile… Ale po kilku lekcjach często okazywało się, że dana osoba naprawdę dobrze sobie radzi.

A jak po tych kilku lekcjach dalej nie wychodzi? Cierpliwości, nie od razu Rzym zbudowano. Właśnie dlatego spójrzcie na zasadę nr 1 – zacznijcie odpowiednio wcześnie, aby nerwy wynikające z braku czasu nie pogarszały sprawy. Właśnie dlatego polecam przejść się na grupowy kurs tańca znacznie wcześniej – nie dość, że to fajna forma spędzenia wspólnie czasu z drugą połówką, do tego trochę ruchu, to dzięki takim zajęciom zobaczycie, że może disco fox nie jest dla Was, ale walc angielski – oh, jakiż on cudowny!

 

3. Znajdźcie odpowiedniego nauczyciela

Dobry kontakt z osobą, która ma ułożyć Wasz pierwszy taniec jako Młoda Para to naprawdę ważny element całej tej układanki! Jeśli czujecie, że nie ma między Wami nici porozumienia lub instruktor nie potrafi Wam przekazać swojej wiedzy – szukajcie dalej, nic straconego. Dobry choreograf dobierze Wam odpowiednią muzykę, dostosuje trudność układu do Waszych umiejętności i zrobi wszystko, żebyście czuli się podczas tańca komfortowo. Nie chodzi o to, aby układ był jak najbardziej skomplikowany, ale by pokazywał Wasze mocne strony i abyście czuli pewność na parkiecie. Już kilka razy dostawałam od moich par wiadomość po weselu, że miało być tyle stresu, a jak tylko postawili kilka pierwszych kroków – nerwy znikały i cieszyli się chwilą.

Zawsze powtarzam moim parom – uśmiechnijcie się do siebie i bawcie się tym tańcem! Nie ważne, czy tańczycie tylko krok podstawowy czy bardziej skomplikowany układ – spójrzcie sobie w oczy, a Wasze uczucie pięknie dopełni choreografię i z pewnością wzruszy patrzących na Was gości.

 

Spodobał Ci się ten artykuł? Jeśli tak – zapraszamy do zapisania się do naszego newslettera, w którym będziemy Cię powiadamiać o nowościach na stronie – formularz znajduje się w stopce strony 🙂

Autor: Magda

  • Ewa

    Tak – zupełnie popieram artykuł. Mój mąż podchodził do tańca, jak pies do jeża, ale dzięki temu że poszliśmy rok wcześniej na kurs, a później zindywidualizowaliśmy lekcje, to zaangażował się w układanie kroków i dobieranie muzyki <3 😀

    • admin

      Ewa, dziękuję za ten komentarz! Potwierdza to, czego doświadczyłam już wiele razy! Zupełnie inaczej uczy się pary, które decydują się zapisać na zajęcia co najmniej kilka miesięcy przed weselem i te, które przychodzą na 2-3 tygodnie przed, a takich nie brakuje 🙂 A w końcu chodzi o komfort Młodych 🙂 A nauczone na kursie kroki można przecież wykorzystać na zabawie weselnej 🙂
      A co tańczyliście na pierwszy taniec? 🙂

%d bloggers like this: