Od czego NIE zaczynać planowania ślubu?

Od czego NIE zaczynać planowania ślubu?
Fot. Once Upon Photography

Pierścionek zaręczynowy na dłoni u wielu przyszłych Panien Młodych powoduje zawrót głowy. To ten moment, w którym dziecięce czy nastoletnie marzenia o własnym idealnym weselu wkraczają w rzeczywistość. Kurtyna się podnosi, a przed nami staje otworem świat pełen nowych możliwości, w którym wreszcie możesz umówić się na wybór sukni do jednego z tych salonów w centrum miasta, na które zawsze patrzyłaś z tęsknotą. W wolnych chwilach przeglądasz zdjęcia dekoracji, a wszystkie pomysły i zdjęcia skrzętnie zapisujesz na dysku, w weekend wyciągasz narzeczonego na objazd po najciekawszych salach, które zdążyłaś znaleźć w ciągu ostatnich 5-ciu dni. W sklepie akurat była limitowana edycja takich pięknych lampionów z jutowym sznurkiem, które na pewno będą cudownie wyglądały na zdjęciach, więc kupujesz od razu – sztuk dziesięć. Trzy miesiące później, masz już kilka różnych dodatków, zamówioną suknię ślubną i fotografa. Sala jeszcze nie wybrana, ale podoba Ci się taki piękny pałacyk pod Poznaniem, do którego stylu Twoja suknia… nie będzie zupełnie pasowała?

 

Drogie Panny Młode, po kolei.

 

Też przez to przechodziłam, ten początkowy zachwyt dekoracjami, sukniami, kwiatami, coraz to piękniejszymi salami… Potrafi nieźle namieszczać w głowie! W obecnych czasach jesteśmy przyzwyczajni do podejmowania szybkich decyzji – tu nas kuszą promocją „Tylko dziś!”, tu straszą, że ten termin chce zarezerwować inna para, a w salonie znalazłaś suknię, która jest z zeszłorocznej kolekcji i dostaniesz na nią rabat 500 zł! Ale czy w tak ważnych sprawach powinniśmy się kierować takimi rzeczami? Może lepiej usiąść spokojnie, wziąć dwa oddechy, zrobić sobie dobrą herbatę i opracować plan działania? A najlepiej zacząć od przeczytania tego artykułu i zobaczyć jakich błędów nie popełniać w tych pierwszych chwilach przygotowań.

 

Nie podejmuj ważnych decyzji przed ustaleniem budżetu

Planowanie bez budżetu to trochę takie błądzenie po omacku i jakby nie było… strata czasu. Po co bowiem oglądać pałacyki, często z kosztownymi ofertami i oddalone od miejsca zamieszkania wiele kilometrów, jeżeli po czasie stwierdzimy, że organizacja wesela w tym miejscu przerasta nasze oszczędności? A Ty przy okazji wylejesz wiadro łez nad straconą salą.

Po pierwsze – ustalcie z narzeczonym w jaki sposób sfinansujecie wesele. Płacicie za wszystko sami? Zdecydujcie ile chcecie przeznaczyć na to przedsięwzięcie. Pomagają Wam rodzicie? Ustalcie budżet razem z nimi. I postarajcie się rozbić ten budżet na poszczególne kategorie, tak aby decydując się na droższego fotografa nie rezygnować potem przypadkiem z ośmiu gości weselnych. Oczywiście nie jesteście w stanie trzymać się budżetu co do złotówki, ale będziecie znać ramy, których chcecie się trzymać.

A o tworzeniu budżetu jeszcze w najbliższym czasie napiszę!

 

Nie rezerwuj sali przed ustaleniem listy gości

Planując własne wesele rozważałam rezerwację sali w pięknej lokalizacji, nad samym morzem w Gdańsku. Idealne miejsce dla przyjezdnych z innych miast gości – nie każdy ma bowiem morze na codzień. Do tego wyobrażacie sobie ten wschód słońa o 5 rano? Ja sobie wyobrażałam i mogło to przynieść katastrofalne skutki. Sala nie była bowiem zbyt duża i aby komfortowo się w niej bawić liczba gości nie powinna była przekraczać 80 osób. Na moim weselu było 120 gości. I nie wyobrażam sobie teraz, że kogoś miałoby zabraknąć bo byłam ograniczona wielkością sali i musiałam wykreślać gości z listy. Jest to dla mnie nie do pomyślenia, aby wielkość sali decydowała o liczbie gości. To samo dzieje się w drugą stronę – 60 osób w sali mogącej pomieścić 150 nie dość, że będzie wyglądać źle na zdjęciach, to jeszcze mnoże krępować gości. Tak więc najpierw ustal z narzeczonym (i Rodzicami) listę gości, a następnie szukaj sali odpowiadającej Waszym wymaganiom.

 

Nie kupuj sukni przed wyborem sali

Suknia z bajki – marzenie każdej z nas. Aby była wyjątkowa, idealnie na Tobie leżała i sprawiła, by widzący Cię w niej Pan Młody oniemiał z wrażenia. Nic więc dziwnego, że jest to jedna z tych rzeczy, na które Panny Młode zwracają uwagę zaraz po zaręczynach (a często na długo przed). Jednak, na wszystko przyjdzie odpowiedni czas, na kupno sukni również. I ten moment powinien nastąpić już po wyborze sali weselnej. Wyobraźcie sobie bowiem takie zestawienie (trochę skrajne, ale ma zadziałać na wyobraźnię):

Źródło: MKJ Farm Barn Weddings
Źródło: Pinterest

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jeżeli chcecie, aby Wasz ślub i wesele stanowiły piękną całość, suknia ślubna musi pasować do wystroju sali. Nie kupujcie letniej, koronkowej sukni idealnie pasującej do rustykalnego stylu, jeżeli wesele organizujecie w Sheratonie. Nawet jeżeli jest to suknia, w której prezentujecie się rewelacyjnie, na tle sali będziecie wyglądać jak z innej bajki.

 

Nie kupuj dodatków przed wybraniem sali i motywu wesela

Te nieszczęsne lampiony z jutowym sznurkiem ze wstępu mogą idealnie wpasować się w rustykalny klimat, ale co jeżeli ostatecznie wybraliście elegancką salę balową. Nijak lampionów ze sznurkiem w tę salę nie wpasujecie. A nie dość, że odczuje to budżet, to i z lampionami niewiele zdziałacie.

Dlatego spróbuj nie podejmować pochopnych decyzji i wstrzymaj się z kupnem dodatków do dekoracji do momentu wybrania sali. Ale też motywu, ponieważ o ile sala wyznacza już pewen kierunek, to motyw może wiele zmienić, szczególnie jak związany jest z kolorem. Bo na co komu fioletowe świece, jeżeli ostatecznie zdecydowałaś się na turkusowo-morelowe dodatki?

Obecnie dostęp do dodatków, dekoracji, wazonów czy lampionów jest tak prosty, że kupno tych rzeczy można spokojnie odłożyć do czasu wybrania zaproszeń – bo to już jest ten moment, kiedy Para Młoda powinna zdecydować się na motyw przewodi wesela.

 

Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł, zapraszamy do dołączenia do naszego newslettera (poniżej)!

 

Autor: Magda




Follow my blog with Bloglovin

%d bloggers like this: