Budżet ślubny #2: 6 rzeczy, na których możesz oszczędzić, planując ślub

budżet ślubny

Budżet ślubny – temat rzeka. Złudna linia na horyzoncie, która im dalej w las tym bardziej się odsuwa. Tak to często bywa. Zakładane 50.000 zamienia się magicznie w (daj Boże!) 70.000. Mimo tego, że na rynku jest ogromne nasycenie usługodawców, to jednak ceny też utrzymują się na wysokim poziomie, bo prawda jest taka, że prawie każda Para Młoda chce mieć wesele wyjątkowe. Takie, które będzie prawnukom pokazywać na zdjęciach czy filmach i które znajomi będą wspominać za kilka lat słowami: „Kaśka i Paweł to mieli wesele… impreza roku! Świetna muzyka, a to jedzenie… No i Kaśka wyglądała obłędnie!”

Pary Młode są gotowe ten jeden raz w życiu zapłacić sowicie za wymarzoną ślubną oprawę. I wiecie co? Nie dziwię się! Dla mnie osobiście ślub był jednym z najbardziej emocjonalnych wydarzeń jakie przeżyłam. I tak – była to dla mnie impreza życia! Wspominam ją ze łzami wzruszenia i marzy mi się, przeżyć to jeszcze raz. Ale właśnie – co było, minęło. I chyba dlatego tak bardzo chcemy dopieścić tę uroczystość. Bo ona się już nie powtórzy.

Wesele idealne – czy musi oznaczać wydanie fortuny?

Wiem, że każdy chce mieć wesele idealne. Że to jedna z tych okazji, kiedy można poszaleć. I nie napiszę – nie warto, bo ojjj warto! Ale też uważam, że w niektórych sytuacjach trzeba umieć sobie powiedzieć „dość”. Na przykład gdy decydujemy się na najlepszego fotografa w mieście, to z innych przyjemności czasem musimy zrezygnować. Oczywiście, gdy naprawdę musimy. Jak budżet ślubny nas nie ogranicza, to hulaj duszo, szalejcie ile chcecie!

Nie macie jeszcze budżetu? Nic straconego! O podstawach tworzenia tego organizacyjnego sprzymierzeńca przeczytacie tutaj: Budżet ślubny #1: O budżecie ślubnym ogólnie

Wracając do tych ochów i achów znajomych z początku wpisu. Jestem pewna, że nie raz tak wspominaliście czyjeś wesele. A przy tym myślę też, że znacznie rzadziej mówiliście czy słyszeliście takie zdania:
„A pamiętasz ten ich samochód do ślubu? Ale cacko!”
„Kurczę, Kaśka to miała piękne kolczyki. Widać, że szczere złoto”
„Wzięłam sobie na pamiątkę to menu weselne, tak mi się podobało!”

Widzicie różnicę, prawda? Są takie rzeczy przy organizacji wesela, które mogą trochę podratować Wasz budżet ślubny. Jednocześnie, jeśli z tych rzeczy zrezygnujecie, Wasze wesele nie straci na blasku i wyjątkowości. A może nawet będzie trochę mniej typowe?

Przygotowałam dla Was moją subiektywną listę elementów, na których możecie zaoszczędzić trochę grosza. Może nie tysiące, ale grosik do grosika i jednak ten wymarzony fotograf za wygórowaną nieco stawkę stanie się jakiś taki bardziej realny.

budżet ślubny

1. Upominki dla gości

Nie pamiętam kiedy ostatni raz byłam na weselu, gdzie przy talerzach gości nie leżały drobne upominki od Pary Młodej w podziękowaniu za przybycie. Tak, jest to fajny gest  i tak, niektórzy goście bardzo te prezenty lubią, ale dam sobie głowę uciąć, że gdyby ich zabrakło, to żaden z gości nie poczułby się urażony. W końcu na weselu jest tyle pysznego jedzenia, tyle atrakcji, dobrej muzyki, pięknych słów. No właśnie, pięknie słowa… może zamiast wydawać kilkaset złotych na upominki dla gości, zadedykujcie im na początku wesela piosenkę, powiedzcie kilka zdań jak bardzo cenicie ich obecność w tym wielkim dniu, w trakcie wesela podejdźcie do każdego przywitać się, wymienić parę zdań. Uwierzcie mi, że o drobnych podarunkach nikt nawet nie pomyśli.

budżet ślubny

2. Menu, program uroczystości, etykiety na butelki.

Uwielbiam przeglądać ślubną papeterię. Wstążki, odręczne pismo, piękne wzory i… kolejne setki złotych. Są takie elementy papeterii ślubnej, z których rezygnować nie powinniśmy. Oczywiście są to zaproszenia –  uważam że takie elektroniczne to nie jest elegancka forma poinformowania kogoś o naszym weselu. Co innego zawiadomienie o samym ślubie, którego często nie mamy możliwości przekazać osobiście – tu myślę, że można zrobić wyjątek.

Drugim takim prawie obowiązkowym elementem papeterii są moim zdaniem winietki. O ile nie mamy jakiegoś oryginalnego i ciekawego pomysłu, aby oznaczyć miejsca dla gości przy stołach w inny sposób, to winietki spełniają w tym wypadku swoją rolę wyśmienicie.

Z czego więc moim zdaniem można byłoby zrezygnować? Na pewno z etykiet na butelki, kart menu, kart z programem ślubu, ewentualnie tablic z rozsadzeniem gości. Te ostatnie są zwykle najdroższa, ale też spełniają rolę drogowskazu dla gości, kierując ich w odpowiednie miejsca na sali. Z tablicy z rozsadzeniem gości nie rezygnowałabym na weselach powyżej 100 osób.

3. Lekcje tańca

Jako instruktor tańca, piszę to z ciężkim sercem i trochę strzelam sobie w kolano, ale lubię szczerość. Lekcje pierwszego tańca kosztują. W zależności od ilości wykupionych zajęć, Pary średnio wydają na lekcje 400-600 zł. Jedni więcej, inni mniej. Jednak przyjmijmy taką średnią. Nie raz miałam przyjemność prowadzić lekcje z osobami, które nie do końca były przekonane, że w ogóle ten taniec chcą, no ale… tradycja, rodzina, Babcie. Te sprawy. Co więc proponuję zamiast lekcji z instruktorem?

Może należycie do tych osób, które bardzo lubią tańczyć i nie boją się wyjścia na parkiet? Jeśli tak, to wybierzcie fajny kawałek, potańczcie w domu dla wprawy i po prostu dajcie się ponieść na weselu. Poza tym w sieci jest tyyyle choreografii weselnych, że jeśli nie narzekacie na brak czasu i macie trochę cierpliwości, możecie sami zaczerpnąć z tych choreografii pewne elementy i z ich pomocą stworzyć własny układ.

A może taniec nie jest Waszą mocną stroną? Wiem, że to polska tradycja, że każdy na ten taniec czeka, ale czasem lepiej pobujać się na boki do spokojnego kawałka, patrząc sobie głęboko w oczy, niż na siłę uczyć się kroków walca wiedeńskiego. A potem tańczyć go z zaciśniętymi ustami i zupełnym brakiem radości.

Jeśli jednak zdecydujecie się na lekcje, to zapraszam Was po pierwsze – do tego artykułu, a po drugie – do siebie na lekcje! 🙂 Gwarantuję ciepłą domową atmosferę, dużo śmiechu i przede wszystkim – luźnej atmosfery!

4. Wynajęty samochód

O ile nie jesteście fanami motoryzacji, a Wasz ślub nie jest w klimatach lat 20, którego stary samochód byłby wspaniałym dopełnieniem, nie musicie wydawać 500+ zł na auto, którym pojedziecie do ślubu. Popytajcie rodzinę, gości weselnych – może ktoś z nich, ma elegancki samochód w dobrym stanie. Zawiążcie wstążki z kwiatkiem na klamkach, doczepcie tasiemki tu i tam i gotowe.

5. Wesele w miesiącach poza sezonem

O ile wesele piątkowe nie jest już niczym zaskakującym i sale weselne nie są skore do dawania upustów czy gratisów z tego tytuły (chociaż wierzę, że wszystko jest kwestią negocjacji), o tyle organizacja wesela poza sezonem może przynieść nam już pewne korzyści. Brak korkowego, tort gratis, darmowe napoje – takie gratisy rzędu kilkuset złotych ucieszyłyby niejedną Parę. Jeśli więc nie jesteście fanami piwonii, a szal na ramionach nie zepsuje Waszej ślubnej kreacji, może warto rozważyć organizację wesela jesienią lub zimą? Taki ślub może mieć niesamowity klimat, jestem tego pewna!

budżet ślubny

6. Rezygnacja z niektórych dodatków

Pudełko lub pojemnik na obrączki, nowe buty do sukni i garnituru, droga biżuteria…
To wszystko to są detale. Piękne detale. Ale to właśnie one często powodują, że nasz budżet ślubny napina się i wykracza poza ustalone ramy, bo niewiele osób podczas planowania uroczystości o tych detalach pamięta.

Przykład z życia wzięty… ja swoje ślubne buty kupiłam za 100 zł zupełnie przypadkiem – kupując ładne sandały na obcasie na lato. Tak mi się spodobały, że postanowiłam je ubrać do ślubu (do zdjęć były idealne!). Przed pierwszym tańcem zmieniłam je na używane już buty taneczne (ale w bardzo dobrym stanie) – przecież i tak nikt nie widział spod warstw materiału czy to są buty znoszone czy nowe, czy mają bogate zdobienia, czy są raczej skromne. To samo z butami męskimi – Panowie – jeżeli lubicie się elegancko ubrać, to jestem przekonana, że znajdziecie w szafie piękne klasyczne buty do garnituru. A jak nie lubicie… to myślę, że każdy z Was takie buty i tak ma. Sprawdźcie w jakim są stanie, wyczyśćcie je, wypastujcie – lśnią i pasują do garnituru? Voila!

Podobnie z biżuterią – drogie Panie, wiele z nas ma dziesiątki kolczyków, naszyjników. Myślę, że znalazłybyście niejeden zestaw pasujący do Waszej sukni ślubnej, prawda? 🙂

No dobrze, a co jeśli marzy się Wam wesele z pompą, a Wasze finanse nijak na to nie pozwalają? Nie martwcie się, jestem już w trakcie pisania kolejnego artykułu dotyczącego budżetu ślubnego. Opiszę w nim kilka sposobów na oszczędzanie dla bardziej odważnych osób.

A może macie jeszcze jakieś pomysły, na czym można i warto oszczędzić planując swoje wesele? Zachęcam do dzielenia się Waszymi pomysłami poniżej w komentarzach!

%d bloggers like this: